|

Próba zamachu przy sanktuarium w Munyonyo. Byliśmy tam w tamtej chwili…

We wtorek 3 czerwca, przed godziną 9-tą czasu (czasu lokalnego) obok Sanktuarium Męczenników Ugandyjskich Munyonyo Martyrs’ Shrine, prowadzonego przez polskich franciszkanów, doszło do próby zamachu. Uroczystości ku czci świętych zgromadziły kilka tysięcy osób, na szczęście nie doszło do tragedii. Aisha Katushabe do Munyonyo przyjechała jako samotna wilczyca dżihadu.

Jej ojcem był Abdul Shakur, sprawca samobójczego zamachu na posterunek policji w stolicy Kampali w listopadzie 2021 r. Dżihadystą był również jej mąż, 23 letni Muzafalu, który zginął pod koniec 2021 r. zlikwidowany przez ugandyjskie siły bezpieczeństwa.

Twarz tej młodej kobiety opublikowana w ugandyjskich mediach pozostanie w mej pamięci na długo. Czym zatruto jej umysł? My widzieliśmy już tylko jej porozrywane szczątki.

Huk, który usłyszeliśmy kilka minut przez godziną 9-tą rano, wzbudził mimowolny niepokój. Odruchowo spojrzałem przez okno, sprawdzając czy na horyzoncie nie unosi się smuga dymu.
 
Pierwszą moją myślą było, iż dokonano zamachu w Namugongo, oddalonym o ok. 20 km od Munyonyo, głównym sanktuarium Ugandy, gdzie co roku odbywają się uroczystości ku czci Męczenników Ugandyjskich, gromadzące ponad milion pielgrzymów. Drugą myślą – wypadek na przebiegającej tuż przy Munyonyo autostradzie.
 
Wyszedłem na zewnątrz. Cisza. Zszedłem na śniadanie. To wtedy przyszedł Wojtek, cały poruszony. „Słyszałeś, bomba!” „Gdzie?” „U nas!”
 
Do eksplozji doszło na moście prowadzącym do bramy sanktuarium. Na godzinę 11 – tą zaplanowane były uroczystości. Służby porządkowe i wojsko od dwóch dni sprawdzały wszystkich wchodzących na teren sanktuarium. Nie było szans, aby ktoś wszedł z niebezpiecznym ładunkiem.
 
Jak dowiedzieliśmy się później, wywiad ugandyjski miał pewne przesłanki o możliwym zamachu. Stąd wzmożona czujność. I na szczęście brak ofiar. Poza  kobietą, która została wysłana, aby dokonać zamachu. I kierowcą boda boda – prawdopodobnie przypadkowym, najętym do przewiezienia jej do miejsca docelowego.


Miała dwadzieścia parę lat. Nazywała się Aisha Katushabe znana też jako Byaruhanga Sumaya i Kabonesa.

Była powiązana z islamistyczną ADF, terrorystycznym ugrupowaniem powstałym w zachodniej Ugandzie w latach 90 tych, które u początków wchodziło w alians z Bożą Armią Oporu. Dziś ADF działa głównie w sąsiedniej Republice Demokratycznej Konga, ale jej wpływy wciąż przenikają do Ugandy.

Celem są kościoły, wspólnoty chrześcijańskie i instytucje rządowe. Dekapitacje, palenie żywcem, publiczne ukrzyżowania to metody jakimi dżihadyści ADF terroryzują ludność cywilną.

ADF u swych początków współdziałała z LRA – Bożą Armią Oporu (opisałem te wydarzenia w książkach Krew Aczoli oraz Adunu. Ziemia duchów) a po wycofaniu się do DR Konga działa m.in. w Północnym Kiwu w Kongo. Od 2019 r. związana jest z Państwem Islamskim oraz Al Shabab.

ADF odpowiada za ścięcie 70 osób w kościele protestanckim w Północnym Kiwu w Kongo w lutym br. ADF stoi też za zamachem w czerwcu 2023 r. na szkołę średnią Lhubiriha w południowo-zachodnim mieście granicznym Mpondwe w dystrykcie Kasese. Zginęły wtedy 42 osoby, uczniowie i wychowawcy.
Dwudziestu uczniów zostało ściętych maczetami, zanim napastnicy wrzucili granat do dormitorium, zabijając 17 innych uczniów. Niektóre ciała zostały spalone do tego stopnia, że ​​nie dało się ich rozpoznać.

Czy zamach w Munyonyo, miał przypomnieć rządowi Ugandy o aktywności ADF, przeciw której wojska ugandyjskie prowadzą kampanię wraz z siłami kongijskimi? Takie głosy słychać.
 
Aisha Katushabe, sprawczyni próby zamachu z 3 czerwca, na sanktuarium prowadzone przez franciszkanów, była już wcześniej aresztowana za związki z dżihadystami. W 2021 r. trafiła do aresztu, podejrzana o współudział w finansowaniu terrorystów. Według policji była również aresztowana w 2023 r., ale z braku dowodów winy, wyszła na wolność.
 
Zginęła w eksplozji ładunku, podczas wjeżdżania na most prowadzący do bramy sanktuarium. Policyjne kamery umieszczone na moście zarejestrowały moment eksplozji.

Ładunek był słaby, zabił tylko ją i kierowcę boda boda (motocykla), który prawdopodobnie nie wiedział, że wiezie kobietę z bombą. Ludzie zadawali sobie pytania co miał oznaczać ten atak.

Policja cały dzień oczyszczała most ze śmierci. Pozostała ciemna plama, wsiąknięta w asfalt. Niepotrzebna śmierć, absurdalność zła…
 
Dzień toczył się dalej, choć wydarzenia poranne, pozostawiły cień…
 
 

Podobne artykuły