|

Szkoły pod wodą – korespondencja z Zambii, styczeń 2008

W całym zamieszaniu i chaosie powodzi, której doświadczamy w Lusace, nasi ludzie są zjednoczeni w cierpieniu i wzajemnej pomocy.

Mój dom od tygodnia jest już odcięty od reszty miasta. Razem z chłopakami z ośrodka dla bezdomnych z podwiniętymi nogawkami przedzieramy się przez śmierdzące wody, które otaczają naszą wysepkę, aby zrobić konieczne zakupy.

Na całe szczęście centrum miasta nie jest zalane, więc sklepy otwarte jak zazwyczaj.

Misisi prawie całe zalane. Pomimo tego większość ludzi została w swoich zalanych chatach, nie mają dokąd się wynieść.

Wody przybywa powoli ale systematycznie. Toalety w naszej okolicy zalane, a zawartość wypłukana na ścieżki i drogi. Wczoraj słyszeliśmy już o pierwszych przypadkach cholery.

Podobne artykuły